sobota, 25 marca 2017

Victoria Ostrzeszów - Jarota Jarocin(PP)

Po kilkunastu latach przerwy wróciliśmy na stadion Victorii. Tym razem jednak w roli kibiców gości, wspierając braci z Jarocina. Jarota na wyjazd rusza w 18 osób, gdzie na miejscu już czeka 10 osobowa delegacja eLKSy. Jak na mecz po dłuższej przerwie 28 osób to liczba słaba, jednak nie było żadnej mobilizacji na ten mecz, więc tragedii nie ma. Doping ograniczony do kilku okrzyków i w sumie to byłoby na tyle. JKS pokonuje Victę i przechodzi dalej.

środa, 30 listopada 2016

Jarota Jarocin - Elana Toruń

Ostatni mecz w tym roku na Sportowej, na dodatek z Elaną Toruń, to wystarczy aby potraktować ten mecz poważniej od wielu innych. Dla nas jednak ten termin rozgrywania meczu oznaczał coś innego - 5 lat zgody między ekipami Jaroty i eLKSy! Przygotowania do meczu ruszyły pełną parą w Jarocinie już na niecały miesiąc przed meczem. Postanowiliśmy wspólnie wykonać oprawę na ten mecz. Naszym zadaniem było zrobienie sektorówki. Zabieramy się za to trochę za późno, bo dopiero we wtorek czyli 4 dni przed meczem. W czwartek, gdy szykujemy się do malowania okazuje się, że nie ma prądu...ponieważ nieopodal jakaś babka wyjebała autem w słup. Ale jakoś radzimy sobie z malowaniem przy użyciu latarek. Późnym wieczorem w piątek udało się dopiąć wszystko na ostatni guzik, teraz niech tylko... schnie ;) Niestety rano oprawa była jeszcze mokra (heheh), ale nie było to jakimś dla nas problemem. Do Jarocina udajemy się w 8 osób z jedną flagą MW. Na sektorze stawia się ponad 100 osób, w tej liczbie jest też Tarnovia Tarnów w 14 osób, Victoria Września w 7 osób i 2 osoby z Kani Gostyń. Pierwsza połowa bez większych emocji, doping jak na tą liczbę dobry, lecz z większymi przestojami. W drugiej prezentujemy naszą zgodową oprawę na którą składały się dwie sektorówki na wzór naszych flag "Jarota" i "MW". Początkowo miały być trochę inaczej rozwinięte, ale na spontanie postanowiliśmy rozwinąć jedną pod drugą. Wyszło jak wyszło, ale najważniejsze, że cała reszta zdała egzamin. Odpalono ponad 20 rac, kilka świec dymnych, parę stroboli i petrad, do tego po bokach sektorówek machano flagami w barwach Jaroty i eLKSy. Kibice Elany Toruń pojawili się w około 70 osób z dwiema flagami, prowadzą dobry doping. Nie odbyło się bez bluzgów z obu stron. Po meczu zawijamy się na miasto umacniać nasza 5 letnią zgodę! Warto nadmienić, że na meczu pojawiła się fotoreporterka z Litwy i redaktor niemieckiego zine Blickfang Ultra. Na ten mecz zostały też wydane pierwsze szaliki zgodowe - tkane. Wielki dzięki dla Jaroty za gościnę! 


wtorek, 29 listopada 2016

Pogoń Lębork - Jarota Jarocin

Relacja Jaroty

Na najdalszy wyjazd w tym sezonie do oddalonego o 405 km Lęborka ruszamy jednym autem w składzie 4 osobowym, w którym było dwóch braci z LKSu Czarnylas. Miejscowi tego dnia bez młynu i flag stoją w kilkadziesiąt osób na trybunie krytej, kilka razy dopingując. Pod koniec meczu zostajemy chwilę przetrzymani w klatce i dopiero po paru minutach, kiedy stadion opustoszał jesteśmy odprowadzeni na parking w obstawie 2 lodówek policyjnych i radiowozu... Powrót nam się trochę przeciąga, przez co w domach meldujemy się dosłownie nad ranem. Wyjazd trwał równo 20 godzin. Pomimo zmęczenia, jakie dało się odczuć po powrocie, niekorzystnego wyniku i nieciekawej pogody. Warto było jechać na ten wyjazd, który na pewno był jednym z najciekawszych.

czwartek, 3 listopada 2016

Jarota Jarocin - Górnik Konin

Mecz Jaroty z Górnikiem zapowiadał się bardzo ciekawie. My mieliśmy okazję gościć u siebie Łańcuchy, jak i być w Koninie. Nasi zgodowicze pierwszy raz podejmowali KSG. Do Jarocina zawitała około 70 osobowa ekipa Górnika bez flag. Prowadzili rwany doping, momentami dosyć dobry. My jedziemy wesprzeć ziomków w 4 osoby. Łącznie w młynie zbiera się 40/50 osób. Na płocie lądują 3 flagi, w tym nasza i jedna zgodowa. Już z pierwszym gwizdkiem ruszamy z konkretnym dopingiem, który momentami stał na wysokim poziomie. W drugiej połowie pojawia się oprawa. Transparent "Trójkolorowi", w asyście machajek i pirotechniki. Całość wyglądała nawet dobrze szkoda, że żółta świeca dymna okazała się niewypałem. Po meczu standardowo dziękujemy piłkarzom za mecz, a oni podbijają pod płot pośpiewać trochę z nami. Dzięki panowie za gościnne pomeczową! Do następnego!








Trochę casualsowej specyfiki ;)



czwartek, 6 października 2016

Astra Krotoszyn - Jarota Jarocin (PP)

Puchar Polski zawsze dostarcza mnóstwo emocji. Można trafić na kluby z którymi w lidze nigdy nie zagrasz, bo dzieli was kilka klas rozgrywkowych różnicy. Niestety nam dane nie jest oglądać LKS-u w pucharach, więc musimy obejść się smakiem. Za to nasi przyjaciele owszem grają, na dodatek ze sobą. Z gospodarzem Astrą Krotoszyn łączy nas od 9 lat układ, który co prawda przez kilka lat tkwił w próżni z powodu braku życia kibicowskiego na Astrze. Natomiast goście to nasz młodszy przyjaciel od 5 lat. Jednak relacje z Jarotą są z goła inne, łączy nas silna zgoda. Śmiało możemy napisać, że to coś więcej niż zgoda. Dlatego podjęliśmy decyzję, że tego dnia będziemy obecni w "klatce". Pewnie, że chętnie byśmy się rozdzielili na dwie grupy i wsparli też gospodarzy, ale na dzień dzisiejszy nie ma to sensu, choćby z powodu na naszą liczbę. Do Krotoszyna jedziemy w 3 osoby z flagą MW. Jarota dociera lekko spóźniony w sile 21 osób, co daje łącznie z nami liczbę 24 głów. Dzięki uprzejmości włodarzy Astry wbijamy za darmo. Zajmujemy miejsce na przeciwko młyna Astry, obok sektora gości. Na płocie wywieszamy dwie flagi, w tym wspomniana wyżej nasza fana. Astra zbiera się w około 40 osób. Przez pierwszą połowę obie ekipy prowadzą, dobry ale nie powalający na kolana doping. W drugiej połowie gospodarze prezentują oprawę, transparent "w pucharze gramy - to odpalamy", w asyście flag na kijach i rac. W przeciągu całego meczu rzucają też petardami hukowymi, co daje niezły efekt. Goście z Jarocina chwilę po zaprezentowaniu przez Astrę oprawy, prezentują swój pokaz pirotechniczny. Odpalone zostaje 15 rac, stroboskopy, wojskowa świeca dymna i kilka mniejszych świec. Efekt był przekozacki, świeca zadymiła tak jak miała zadymić, a sporo pirotechniki wylądowało też na bieżni. Do końca meczu obie ekipy już tylko dopingują, raz lepiej raz gorzej. Były też wspólne pozdrowienia z użyciem słów wulgarnych, ale nie przeciwko sobie, tylko do m.in. milicjantów. Na boisku lepsi okazali się goście z Jarocina, dzięki czemu w następnej rundzie zmierzą się z Victorią Ostrzeszów. Gospodarzom życzymy sukcesów w lidze, natomiast Jarocie w lidze i pucharze ;)  
Poniżej kilka zdjęć z portalu krotoszynska.pl
Na meczu obecny był również fotoreporter z 12zawodnik.pl