piątek, 1 czerwca 2012

Adam Gmurczyk dla Nacjonalista.pl: Ofensywa alternatywnego patriotyzmu

Kretynizm i przeginanie pały – tak chyba można nazwać histerię wokół rosyjskich kibiców, którzy pojawia się na Euro. I mówię to jako „rusofob” (no, nie jestem nim, ale taką mam opinię ze względu na konsekwentną postawę antyimperialną wobec Rosji i innych spragnionych imperiów państw). „Rosjanie przemaszerują przez Warszawę!”, „Agenci Putina w akcji”, „Czy to początek inwazji?” – długo by tu wymieniać wszystko, co powstało na kanwie rosyjskich kibiców. Euro – którym poza znudzonymi życiem i ekipą rządową – nikt się zbytnio nie przejmuje, stało się nagle mentalną kloaką, w której topią swego mózgi pospołu zarówno ludzie inteligentni, jak i ciemnota. Nie, drodzy Państwo, „ruscy”, którzy się tu pojawią, to nie zwiad armii czerwonej, czy putinowski desant. Tak jak legioniści w Wilnie nie byli forpocztą Armii Tuska, a złodzieje samochodów w Berlinie – emisariuszami Tajnego Rządu Narodowego. Dajcie sobie spokój z tym bełkotem – bo póki co w kraju nad Wisłą jedynymi stacjonującymi obcymi jednostkami wojskowymi są oddziały US Army a jedynym prawem, jakie obowiązuje w Polsce, jest prawo zgodne z dyrektywami Brukseli. Tej Brukseli, na służbę której wepchnęli nas – pospołu z lewicowo-liberalną hołotą – politycy stojący za obecną histerią, wysługujący się gryzipiórkami, również dziwnym trafem aktywnymi i w tej sprawie. Chcecie pogadać o zagrożeniach dla Polski? Proszę bardzo, zacznijmy od spraw podstawowych: kto jest winien tego, że Polska przestała być niepodległym Państwem; kto wzywał do „wejścia” do Unii Europejskiej; kto zablokował referendum w sprawie traktatu lizbońskiego; kto tenże traktat lizboński podpisał i kto wreszcie gorąco optował za zainstalowaniem obcych wojsk na terenie Polski? Czekam. Tematyka nie przekracza chyba możliwości intelektualnych szanownych tropicieli rosyjskiej inwazji.


*
Trwa wielka debata, przez portale i gazety przewala się fala oburzenia ma Czarnego Banana, który w publicznym wystąpieniu wypowiedział magiczne słowa: „polskie obozy śmierci”. A ja się pytam: a kogo obchodzi co tam czarniawy ma we łbie? Tak, słyszałem: „przez taką wypowiedź idzie zła opinia o Polsce”. No i co z tego? Polska ma fatalną opinię nie dlatego, że u nas były obozy (nasze czy obce), tylko dlatego, że od czasów II wojny światowej każdy kolejny rząd, każda kolejna władza jest zawsze chętnym do służby u obcych wasalem; że jest – wolą zarządzających krajem – posłusznym psem, któremu rzuca się resztki z pańskiego stołu. Takiego kraju nikt nie szanuje. Nawet kraje, które funkcjonują na tej samej zasadzie. Zacznijmy szanować samych siebie, przestańmy robić z siebie kretynów we własnym kraju. Nas, Polaków, wszystkie kolejne rządy traktują jak skończonych osłów, a my (w swej przeważającej większości) konsekwentnie stan taki akceptujemy. I tych samych łajdaków (prawicowych i lewicowych) ponownie wybieramy na przywódców. Wymachujemy pięściami do murzynów, „ruskich” i „szwabów”, krzyczymy, że trzeba odbić Wilno i Lwów. Tylko ślepi jesteśmy na to, że szacunek, siła i poważanie w pierwszym rzędzie bierze się z naszej własnej mądrości i właściwych decyzji, jakie podejmujemy w stosunku do siebie samych i do własnego kraju. A murzynów z ich wiedzą zostawmy na plantacjach bananów.

*
Tak na kanwie znęcania się nad czarniawym (czym rzeczony dżentelmen, gwarantuję Państwu, w ogóle się nie przejmuje), przypomniało mi się wydarzenie sprzed kilkunastu lat. Otóż w czasie nasiadówki w irlandzko-angielskim pubie w Madrycie (po jakiejś dużej tamtejszej imprezie nacjonalistycznej), w mieszanym narodowo gronie, gadaliśmy sobie na różne tematy, i zeszło też (przypadkiem) na wieśniaków ze Wzgórz Golan. I wtedy jeden z gospodarzy, z pełnym szacunkiem, że oni nas, Polaków, bardzo podziwiają. Bo potrafiliśmy ostatecznie rozwiązać problem 6 milionów .. – No aż tylu nie – skromnie zaprotestowałem. Ale i tak wszyscy wznieśli w górę kufle z guinnessem i wypili toast za pomyślność Polski i bohaterskich Polaków.

*
Dowiaduję się z mediów, że Czarny „Włoch” piłkarz Balottelli zapowiedział, że zabije każdego Polaka, który mu podaruje banana i bohatersko oznajmia, że jest gotów pójść za to do więzienia. Zatem Biały Polak Gmurczyk zapowiada, że Czarny „Włoch” nie ma on co liczyć na takie szczęście, bo zostanie utłuczony na miejscu – rzeczonym bananem. Jak mawiał mój nauczyciel łaciny: z małpą należy rozmawiać w jej języku, a nie używać mowy cywilizowanej. Dixit.

*
Postscriptum do tematu rosyjsko-kibicowskiego. Dzięki uprzejmości naszych krajowych histeryków, o czym pisałem wcześniej, Rosjanie dowiedzieli się ze zdziwieniem, że ich przyjazd na euro do Polski jest traktowany jako desant wojskowy. Usłużni bracia w wierze kretynów made in fronda and co., rezydujący w Rosji, podkręcili atmosferę i teraz „ruscy”, żeby odpowiedzieć pięknym za nadobne, mają przyjechać na występy własnej reprezentacji wszyscy, jak jeden mąż, w koszulkach ze wstrętnymi normalnym Polakom symbolami sierpa i młota. Efekt? Wiadomo – masakra dla towarzystwa ze Wschodu. A co w tym czasie będą robić ci, którzy za sytuację odpowiadają? Ci wszyscy frondyści, gazetopolacy i pisuary z pierwszego tłoczenia? Ano będą sobie siedzieć, popijać zimne piwko i płodzić teksty o rosyjskiej inwazji, potępiając przy okazji chuliganów, warchołów i w ogóle „łysy faszyzm” – czymkolwiek on jest. Ale wniosek z tej sytuacji jest tylko jeden: solidny łomot w pierwszym rzędzie należy się właśnie im.

Adam Gmurczyk

Artykuł pochodzi z portalu: Nacjonalista.pl

czwartek, 24 maja 2012

Pierwszy pedalski marsz na Ukrainie - odwołany

Swietosław Szeremet i inni przedstawiciele organizacji gejowskich spotkali się z dziennikarzami, by ogłosić, że zapowiadana na niedzielę w Kijowie parada gejowska nie odbędzie się. Nie zdążyli tego zrobić...

Anastasia Yankova


Relacja: KS Ślesin - OBRA KOŚCIAN

Na zaproszenie Obry Kościan jedziemy z nimi w 3 osoby gościnnie, na wyjazd do Ślesina, gdzie Obra świętowała 100-lecie powstania klubu. Po dotarciu do Kościana, miejscowi nas odbierają i wraz z nimi ruszamy na miejsce zbiórki. Na stadionie w Ślesinie meldujemy się lekko w ponad 50 osób w tym 11 z Warty Poznań. Psiarnia dokładnie sprawdza każdą osobę wychodzącą z autokaru, co nie pozwala wnieść wszystkiej pirotechniki przygotowanej na ten mecz. Po wejściu do klatki od razu ruszamy z dopingiem, miejscowy młyn, który liczył 30 osób również zaczyna dopingować. Po chwili lecą pierwsze bluzgi i spora część miejscowych się spina, więc reakcja ze strony sektora gości natychmiastowa i większość napinaczy już po drugiej stronie boiska :) Do końca meczu spokój. Podczas meczu sporadycznie odpalane petardy hukowe, rzucane serpentyny i konfetti. Na koniec meczu odpalone zostają świece dymne w barwach Obry. Doping w pierwszej połowie prowadzony bez przerwy, momentami z niezłym pierdolnięciem, w drugiej połowie już z większymi przestojami. W Kościanie z powrotem jesteśmy o godzinie 23 i od razu ruszamy w miasto na integrację z miejscowymi, która trwa do chuj wie której godziny. Wielkie dzięki dla ekipy SGDH za zaproszenie i konkretną gościnne! Do następnego razu!

niedziela, 13 maja 2012

Relacja: LKS CZARNYLAS - Barycz Janków

Na bardzo prestiżowe derby gminy, zbieramy się w 7 osób w „młynie”. Na płocie wywieszamy jedną flagę „MW” i transparent „FUCK EURO”. Na wyjście piłkarzy na murawę lądują petardy hukowe razem z serpentynami, a pod koniec meczu odpalamy świece dymne, race i ponownie achtungi. Oprawa nie przypadła do gustu Janom, którzy strasznie się spieli grożąc parasolkami :)
Na dniach pojawi się również film z meczu ;)

piątek, 11 maja 2012

Relacja: Jarota Jarocin - Bałtyk Gdynia

06.05.2012 Po ciekawym wyjeździe do Wągrowca, postanowiliśmy ponownie wesprzeć JKS, tym razem w Jarocinie z Bałtykiem. Każdy z nas pamięta, zapowiedź meczu jakiś rok temu, na stronie Bałtyku i ich szyderę z nas jak i ich Jaroty. Jedziemy w 4 osoby, Jaroty w młynie 35 osób, wisi na płocie jedna flaga Jaroty i jedna nasza. Goście o dziwo pojawili się w liczbie 6 osób. Z samego początku meczu, ruszamy z okrzykiem "Jazda z kurwami!" na co Bałtyk reaguje gwizdami i coś odpowiadają. Dalej do końca meczu, to głównie wymiana uprzejmości z gośćmi, którzy zaparkowali samochody na naszym parkingu, lecz w przerwie w obstawie ochrony poszli je sobie przedstawić. Goście w pewnym momencie zaczęli nas pozdrawiać krzycząc "Hej hej Czarnylas" i "Czarnylas! Czarnylas!", nawet rakietę z nami jechali razem. Potem śpiewają "Jarota Bałtyk ooooo", my im za pierwszym razem odpowiadamy "Arka Bałtyk oooo", co widać, że ich trochę podwkurwiło ;) Dalej sytuacja się powtórzyła, więc odpowiadamy "Bałtyk Ujpest oooo". Co eSKaeSiaków na chwilę zamyka w sobie. Dalej to znowu lecą kurwy, a my na koniec pozdrawiamy Ujpest, a Bałtyk strasznie szybko zawija się do samochodów...