sobota, 25 czerwca 2016

Maryslia: Polska - Ukraina / Euro 2016



Mundial w 1998 roku we Francji, był bardzo ciekawy pod względem kibicowskim, gdzie sporo się działo. Kolejna wielka piłkarska impreza we Francji ma miejsce 18 lat później, dopełnieniem tego jest udział naszej drużyny. Zatem zapowiadało się ciekawie, na dodatek kilka godzin przed pierwszym gwizdkiem rozpoczęły się awantury z udziałem Ruskich i Angielskich chuliganów. Swoich sił próbowali też miejscowi z Marsylii. Wszystko to, Polskich kibiców jeszcze bardziej nakręcało na wyjazd do Marsylii. Wszak Ruskich raczej już nie będzie, ale Ukraina jest przecież również atrakcyjnym rywalem.







Do Francji jedziemy w sobotę własnym transportem kołowym w liczbie 4 osób. Na trasie robimy sobie jeden postój na nocleg, by w niedzielę po północy zameldować się na miejscu. Następnego dnia zwiedzamy trochę miasto, gdzie dało się zauważyć, że z godziny na godzinę rodaków zjeżdża się więcej. Jeśli chodzi o naszych rywali, są praktycznie niewidoczni na mieście. W dniu meczu w samo południe ruszamy z hotelu w kierunku portu, gdzie zaplanowana była zbiórka Polskich ekip. Na miejscu dużo więcej pikników, którzy również szli z nami pochodem. Jednak obecne na miejscu bandy zrobiły trochę przerwy i dopiero potem ruszyły osobną grupą. Niestety liczba osób nie powalała, jeśli porównamy to z przemarszem Węgrów kilka dni wstecz również w Marsylii. Podczas przemarszu odpalone zostaje sporo pirotechniki, a na przedzie trzymany był transparent „Defenders Of European Culture”. Gdy docieramy pod stadion wszyscy rozchodzą się we własnym kierunku.




Na sektory wchodzimy bez większych problemów, swoją flagę LKS Czarnylas Polska wywieszamy na łuku. Chwilę później jak się pojawiła na płocie, pojawia się pajac w plastronie, który oznajmia nam, że flaga musi zniknąć. Ewentualnie musimy zasłonić lewą stronę flagi(falanga). Tyle, co zrozumieliśmy tego debila, to powiedział „No no simbole, Polsat TV no no”. Dodać należy, że tuż nad nami było studio cweli z Polsatu, więc wszystko jasne. Na chwilę, aż do pierwszego gwizdka, pojawia się mała flaga powstańcza w tym miejscu.



Atmosfera na trybunach nie za ciekawa. Jak na fakt, że opanowaliśmy cały stadion to doping z naszej strony był kiepski. Ukraińcy pokazali się za to dość ciekawie pod względem wokalnym, natomiast pod względem wizualnym bardzo słabo. Za to nasi za bramką wizualnie prezentowali się bardzo dobrze, gdzie odpalona zostaje pirotechnika w postaci rac, stroboli i świec dymnych. Co do meczu to można teraz by zakończyć relację. Szkoda, że tak to wszystko się potoczyło i pewne ekipy musiały, to co budowane było latami, po prostu spierdolić.







Zaraz po meczu ruszamy do Lyonu, gdzie mamy zaplanowany nocleg. Jak się okazuje nasz hotel opanowany jest przez Węgrów. Ledwo, co odstawiliśmy swoje bagaże a byliśmy częstowani browarami. Umacnianie przyjaźni Polsko-Węgierskiej trwało do późnych godzin. Następnego dnia, czyli w środę w Lyonie mecz swój rozgrywali Węgrzy. My troszkę kręcimy się po mieście i ruszamy w kierunku Niemiec, gdzie czeka nas kolejny postój. W Polsce meldujemy się w czwartek chwilę po północy.


Podsumowując wyjazd. Sam mecz do ciekawych nie należał. Poza małymi drobiazgami, nic konkretnego nie wydarzyło się w Marsylii(nie wliczając w to starć Polsko-Polskich) Ogromna ilość psów na każdym kroku, dzień przed meczem i w dniu meczu. Jak widać Ruscy nieźle na nogi postawili tamtejszą psiarnię ;) Choćby nie wiadomo, jaka byłaby ilość tej psiarni to bez problemu udałoby się coś grubszego wykręcić. Ale nie było przecież z kim. Ukraińskie ekipy olały ten mecz. Przerażające jest to, że Marsylia momentami przypomina Kair, bądź inny Algier… Niestety w innych miastach jest również nie za ciekawie. Warte polecenia jest Monaco i inne mniejsze miasta położone przy Lazurowym Wybrzeżu. Dla nas to Euro się zakończyło, miejmy nadzieję, że dla naszej drużyny zakończy się 10 lipca ;)

niedziela, 22 maja 2016

Nielba Wągrowiec - Jarota Jarocin


Relacja Jaroty Jarocin

Był to dla nas najważniejszy wyjazd w tym sezonie, więc mobilizacje zaczynamy dość wcześnie. Niestety efekt końcowy nie był taki, jaki chcieliśmy osiągnąć. Do Wągrowca ruszamy autokarem i jednym autem w liczbie 55 osób, w tym 7 braci z LKSu Czarnylas(wielkie dzięki!). Sporo osób zawiodło i po prostu na zbiórce się nie pojawiło, a liczba na pewno byłaby o kilkadziesiąt głów większa. W podróż wyruszamy dość wcześnie, więc w Wągrowcu jesteśmy z 30 minut przed meczem. Na miejscu czeka na nas spory oddział prewencji, AT i tajniaków. Od ostatniej wizyty sporo się zmieniło choćby to, że klatka jest na tej samej trybunie, co młyn miejscowych. Zaraz po tym jak wszyscy jesteśmy obecni na sektorze, podbiegamy pod płot i zachęcamy miejscowych do przesunięcia swego młyna bardziej w naszym kierunku. Trzeba przyznać, że miejscowi nawet nas zaskoczyli, bo wystawili około 60-70 osobowy młyn, z którymi tego dnia obecna była ekipa Sokoła Mieścisko. Już od początku meczu, aż do jego zakończenia trwa wymiana „uprzejmości”, która chyba stanowiła 80% dopingu tego dnia… Na płocie wywieszamy dwie flagi, w tym naszych zgodowiczów, którzy tego dnia świętowali 10 lecie założenia swojej ekipy. Zatem nie zabrakło wielu śpiewów zgodowych, do pozdrowień chcieli się nawet miejscowi dołączyć. Lecz szybko ich na dłuższą chwilę uciszamy przypominając, że to właśnie m.in. LKS kroił im flagę. W przerwie meczu z sektora zostają wypuszczone tylko 3 osoby w celu zakupu wody. Wiadomo było, że w trzech, w barwach i bez obecności psów do sklepu spokojnie nie dojdziemy. Gdy jesteśmy przy stadionowej restauracji zauważamy 6 kolesi z Sokoła, więc od razu ruszamy na nich, jednak po chwili wyskakuje w naszym kierunku z 15 osób, więc się cofamy. Kilka sekund później w między nas wjeżdża radiowóz, a my wracamy do sektora. W drugiej połowie miejscowi prezentują oprawę zgodową z Sokołem, którą szybko komentujemy „Sokół z Mieściska, odbytem chuja wam ściska!” ;) Chwilę później odpalamy świece dymne w barwach, stroboskopy i sporo petard hukowych. Część pirotechniki zostaje na klatce, a reszta ląduje na sektorach miejscowych, albo murawie. Co jakiś czas sprawdzamy wytrzymałość płotu oddzielającego sektory. W pewnym momencie płot w jednym miejscu się przewraca a my wbiegamy na sektory gospodarzy, jednak nie za daleko, bo tuż obok stały psy. Na dodatek miejscowi nie byli zainteresowani by podbiec bliżej, a napinają się z bezpiecznej dla siebie odległości. Po wyjściu z sektora wybiegają na drogę, ale psy szczelnie nas otoczyły, więc po chwili wszystko się uspokaja. Derby Wielkopolski jak najbardziej na plus, piłkarze na boisku odnieśli wysokie zwycięstwo 3:0. Gratulacje! My również jesteśmy z siebie zadowoleni, gdyż wokalnie zaprezentowaliśmy się bardzo dobrze. Podróż w obie strony z obstawą. Wyjazd udany, oby więcej takich!









poniedziałek, 9 maja 2016

LKS Czarnylas - LKS Jankowy

W niedzielne popołudnie zbieramy się 18 osób, w tym 8 braci z Jaroty Jarocin(dzięki!). Na płocie wywieszamy dwie flagi i kilka razy zaznaczamy swoją obecność. W ten weekend nasza grupa MW'06 obchodziła 10 lecie istnienia. Niestety było mniej hucznie, niż planowaliśmy. Tortu nie było, ale pojawiły się małe świeczki w postaci wulkanów i świecy dymnej. Po meczu do późnych godzin trwa integracja zgodowa ;)



poniedziałek, 2 maja 2016

Warta Poznań - Jarota Jarocin

Do Poznania na spontanie rusza 20 osób, w tym dwie osoby od nas. Na spontanie ponieważ nie było większego parcia na ten wyjazd, tylko byle go zaliczyć. Na płocie pojawiają się dwie flagi: JKS i nasza konfederatka. Miejscowi oczywiście bez młyna.

Ostrovia Ostrów - Jarota Jarocin

Na derbach regionu stawia się 18 fanów Jaroty + 5 osób od nas. Na płocie lądują dwie flagi nasza i Jaroty. Miejscowi ze skromnym młynem i transem zapraszającym na derby z Kaliszem. Po obu stronach doping bez rewelacji.